trwa inicjalizacja, prosze czekac...

piątek, 4 lipca 2014

CD...

-Jak znam życie, nie masz przy sobie zapałek? - zapytał.
- Wyobraź sobie, że mam - mówiąc to wyciągnęła je z wewnętrznej kieszeni kurtki - dam ci je dopiero gdy odpowiesz mi na moje pytania.
Matt zauważył, że nie uniknie przesłuchania. Zamierzał jej wszystko wyjaśnić, ale najwidoczniej Susan nie chciała czekać. Zlustrował ją wzrokiem, od znoszonych butów, aż po czubek głowy.
- Jestem gotów - powiedział z kamienną twarzą, ale  jego oczy się śmiały.




                                                                   ROZDZIAŁ 2


Matt spojrzał na Susan.
- Będę odpowiadał na twoje pytania, ale w międzyczasie opatrzę ci nogę ok?
- O...Ok - odpowiedziała z wahaniem.
- Podasz zapałki?
Susan rzuciła mu małą paczuszkę, a Matt zabrał się za przygotowywanie leczniczego balsamu.
- Czego oni ode mnie chcą i co takiego mam, że im tak na tym zależy? Nawet nie wiem czy moja matka żyje. Kim jest chłopak mojej mamy? I skąd potrafisz tak skakać? - wyrzuciła z siebie jednym tchem.
- Spokojnie wszystko po kolei. Wiesz już kim jestem. Kazano mi cię obserwować i bronić gdy zajdzie taka potrzeba.
- Coś marnie ci to wyszło - mruknęła pod nosem.
Niezrażony Matt ciągnął dalej
- Byłem szkolony na obrońce. Niestety nie mogę powiedzieć kim był twój niedoszły ojczym, a tę moc skakania i dwie inne mam od urodzenia.
- Dwie inne? - zapytała.
Chłopak uśmiechnął się tajemniczo.
- Tak. Może ci kiedyś pokaże - nagle uśmiech znikł z jego twarzy - masz bursztynowy wisior ?
- No, ale po co ci on?
Matt zaczął nakładać balsam na jej nogę, a potem ją zabandażował.
- Ten wisior ma mistyczną moc i właśnie tego szukali ci, którzy na nas napadli.
Matt nie był pewny czy może zdradzić jej tą tajemnicę, ale postanowił jej zaufać, tak jak ona zaufała jemu.
Od kiedy zaczął ją obserwować był pewien, że będzie to kolejna smarkula, u której zapodział się jakiś magiczny przedmiot, ale gdy czas mijał zauważył, że wisior nie znalazł się u niej przypadkowo, a ją samą trzeba objąć ochroną. Ona była tą której szukali tyle lat i tylko ona była zdolna otworzyć to co pozostaje zamknięte. Ale przede wszystkim spodobała się mu. Podobała mu się nie tylko jej uroda, ale i chart ducha i chęć do życia.
- Jaką ma moc? - zapytała Susan.
- Nie mam pojęcia - skłamał
Po chwili milczenia Matt usłyszał
- Postanowiłam, że ci zaufam i uwierzę w to co mówisz. Po tym co dzisiaj przeszłam, mam ochotę tylko na sen - mówiąc to Susan ziewnęła.
- Ok. Kładź się spać, a ja będę czuwał.
- To głupie. Jak ja idę spać to ty też.
Matt się uśmiechnął
- Martwisz się o to żebym był rano wypoczęty czy po prostu boisz się, że ci coś zrobię?
- Jak już wspomniałam postanowiłam ci zaufać, a ty powiedziałeś, że nie zrobisz mi krzywdy - powiedziała nie wyraźnie, a po chwili można było usłyszeć jej równy oddech.
Matt siedział jeszcze przez chwilę przy ogniu i zastanawiał się czy po tym wszystkim Susan go znienawidzi. Nie znał odpowiedzi na to pytania. Nie pozwolę na to - pomyślał. Po chwili popłynął prosto w objęcia Morfeusza...CDN

~ GWEEN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz