CD...
Matt biegł do wylotu ulicy po czym odbił się od ziemi i zrobił ogromny skok na ok. 20m po czym wylądował 15 ulic dalej. Nie zaszli jednak daleko, gdyż po chwili uderzył w nich jakiś duży obiekt. Matt zachwiał się, ale nie wypuścił Susan z rąk. Dziewczyna obserwowała całe zajście i spostrzegła, że są otoczeni przez co najmniej pięciu napastników. Matt postawił Susan na ziemi, ale dziewczyna upadła gdy tylko dotknęła stopami podłoża.
- Nic ci nie jest? - zapytał.
Widać było, że jest spięty. Susan nie zdążyła odpowiedzieć, bo jeden z napastników rzucił się w ich stronę. Matt pobiegł w jego kierunku i jednym ciosem powalił go na ziemie. Nie minęła sekunda, a pozostali także włączyli się do walki. Matta zaatakowało 4 przeciwników, a pozostali dwaj pobiegli w kierunku Susan. Podnieśli dziewczynę i pobiegli ile sił w nogach, nie zważając na jej okrzyki bólu.
- Załatwcie go - wychrypiał jeden z porywaczy.
Susan jak przez mgłę dostrzegła jak Matt pokonuje ostatniego przeciwnika. Dziewczyna była bliska omdlenia z bólu, a strach także robił swoje. Nagle poczuła, że leci w powietrzu i twardo ląduje na ziemi przez co ból w prawej nodze wzmógł się jeszcze bardziej. Teraz Matt walczył z najsilniejszym ze zbirów, który wyglądał na przywódcę tej bandy. Susan miała przed sobą jego pomocnika
- Gdzie to jest? - wykrzyknął
- Co? - zapytała przerażona Susan
W odpowiedzi dostała siarczysty policzek.
-Nie igraj ze mną.
Susan nic nie odpowiedziała, bo Matt rozprawił się już ze swoim przeciwnikiem i zajął się oprawcą.
- Zrobił ci coś? - zapytał, a z jego oczu można było wyczytać niepokój, troskę i gniew gdy spojrzał gdy spojrzał na jej policzek ciągle czerwony od uderzenia. Susan automatycznie podniosła rękę w stronę swojej twarzy.
- Chyba nie - spojrzała na niego, ale nie udało jej się ukryć bólu, który był widoczny w jej oczach. - ale noga trochę mnie boli.
- Nie dziwię ci się, przecież jest złamana. - po chwili powiedział ze smutkiem - przepraszam cię.
- Za co ? - zapytała zmieszana dziewczyna.
- Miałem ci pomagać i chronić cię, a do tej pory raczej nic z tego nie wychodzi.
- Ale dlaczego ? I czego oni ode mnie chcieli?
- Porozmawiamy gdzie indziej. Tu nie jest bezpiecznie.
Susan spojrzała na Matta. Dopiero teraz zauważyła, że jest nieziemsko przystojny. Miał piękne niebieskie oczy i burze czarnych włosów. Jego twarz o łagodnych rysach dobrze współgrała z muskularną i smukłą sylwetką. Ona sama postrzegała się jako szarą myszkę, której nikt nie zauważa. Była szczupła. Miała ciemnobrązowe włosy i piegi na twarzy, które rozsypane były na całej twarzy. To wszystko dobrze wyglądało z brązowymi oczami.
- No i jesteśmy na miejscu - głos Matta wyciągną Susan z zamyślenia.
- Gdzie? - zapytała zdezorientowana Susan.
- W mojej kryjówce.
Matt wniósł Susan do środka dziwnej chaty. Z pozoru wydawała się mała, ale gdy znaleźli się w środku oczom Susan ukazało się duże pomieszczenie, mogące spokojnie pomieścić setkę ludzi. Na ścianie po prawej wisiało z tuzin różnorakiej broni, a na przeciwko stało stare, ale praktyczne łóżko, które w tej chwili wydawało się Susan spełnieniem marzeń, bo noga dalej dawała o sobie znać. W pozostałej części sali piętrzyły się stosy najpotrzebniejszych rzeczy; takie jak jedzenie, ubrania i koce.
Matt położył dziewczynę na łóżku, a sam zaczął się krzątać po chacie i znosić różne zioła. Po chwili przyniósł także wodę i kociołek.... CDN
~ GWEEN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz